Jak koniec dobrego filmu

Barykada między hipomanią, a depresją jest bardzo cienka. Przejście z bieguna na biegun może być bardzo szybkie, a ja znów spadam. Piękna to była hipomania. Tak więc próbuję się z nią pożegnać, ale wiem, że jest to tylko zwykłe „do widzenia”, bo ona wróci i znów będę szczęśliwa. Kolory nabiorą mocniejszych barw i będzie iście wspaniale. Pisząc ten artykuł nachodzi mnie refleksja. Na temat tego co zrobiłam w tym stanie i tego jak zbieram resztki hipomanii, by móc napisać ten post. Zaczyna mnie przytłaczać natłok myśli, bo ich gonitwa jest nie do opanowania. Próbuję sklejać zdania.

Coś odchodzi, coś nadchodzi i tym razem tym czymś jest depresja. Dopóki mogę to piszę, dopóki daję radę to coś robię, dopóki daję radę się uśmiechać to uśmiecham się szeroko, ale to odejdzie w zapomniane, a czarna sadza przykryje to cudowne samopoczucie. Pożegnania są trudne. Cześć tym wszystkim ekstra super stanom, które były, a ich już nie ma. Chcę pogodzić się z odejściem poczucia bycia Bogiem, już to nie jest ta Klaudia co dwa dni wcześniej.

Gdyby nie hipomania to nie poznałabym tylu fajnych ludzi, szczególnie jednej osoby z którą rozumiemy się bez słów. Lubię też gdy ludzie czytają moje artykuły, dziękuję za wszystkie pozytywne wiadomości, bo dają one znak, że to co robię ma sens. Cieszyłam się każdą chwilą, a teraz zamieniam się w niemoc. Na spokojnie przysiadłam, by napisać coś, jednakże jest to trudne, tak jak pożegnanie z hipomanią. Boję się depresji.

Spadam. Nie unoszę się już. Nie jestem już Bogiem i nie czuję się sobą. Depresja puka do mych drzwi, ale ja nie chcę jej wpuścić. Nie chcę by znów pokrzyżowała moje plany i zaczęła rujnować życie. Nie chcę się znów żegnać z ludźmi, ale powiedzieć zwyczajne „do widzenia”. Dreszcze przechodzą przez moje ciało, a strach jest paraliżujący. Depresjo, jeszcze nie teraz.

To nie czas na zmianę fazy, nigdy nie jest dobry moment na zmianę fazy na depresyjną. Chcę jeszcze poszaleć, korzystać z życia na 100 %, nie chcę się znów załamywać. Jestem młoda i to nie jest czas na chorowanie, nigdy nie jest czas na chorowanie. Dzielę się tymi myślami tutaj z wami, może też ktoś z bliskich osób chorych spróbuje zrozumieć tą chorobę.

Ze łzami w oczach wszystkiego dobrego życzę wam wszystkim.

Poprzedni wpis
Artysta z chorobą dwubiegunową
Następny wpis
Epizod mieszany

3 komentarze. Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed


Zapisz się do Newslettera by być na bieżąco i
otrzymywać dodatkowe treści!

Menu