Tam gdzie los używa kart, ja przegrywam. Zostało tylko echo, a ogień rozpala me serce. Witam, to mój epizod mieszany. Rozwalam całą scenę, bo czas zakończyć ten teatrzyk. Uśmiecham się do siebie, bo czuję się świetnie, a za chwilę zostanie tylko echo. Zmiana fazy niczym faza księżyca, wtem płaczę. Wyję, zwijam się z bólu, by znów zacząć życie na nowo. Zamknąć oczy, zniknąć w nocy. Pocieszyć siebie trochę, podnieść na duchu. Nic na dobre tego nie zmieni. Żyję śmieję się, nie płaczę. Płaczę, nie śmieję się. Dlaczego?
Ostatnio zaczęłam brać nowy lek. Chciałabym, by los trochę ulżył mi tego cierpienia, nie chcę się już chwiać.Wiele bym chciała, a niewiele mam. Żal i rozpacz. Przy mnie jest mój pies i przyjaciele, których tutaj pozdrawiam.

Zły sen, z którego chcę się obudzić. Mocno podupadłam na zdrowiu, a to iście boli. Wiem, że nie ma na co czekać, ale coś mówi „stój”, a ChAD rzuca mi kłody pod nogi. Dość już moich łez, czuję się źle, by zaraz znów uśmiechać się i pisać wam tutaj jak czuję się świetnie, a to tylko epizod mieszany. Chorzy zrozumieją. Cała ta społeczność wiele mi daje, mam nadzieję, że ode mnie też ci ludzie coś otrzymują. Na tą stronę zajrzało już wiele osób, którzy mają podobnie, dziękuję za te wszystkie miłe wiadomości.
Ta smutna melodia, która gra mi w uszach, czuję się źle, daję słowo.


