ChAD to nie wyrok

Wiele jest sloganów z napisem: “Rak to nie wyrok”. więc czemu by nie napisać “ChAD to nie wyrok”?. Jest to prawdą, którą chcę by poznali również  inni. Wiele razy płakałam z powodu depresji, umierałam wręcz z bezsilności, ale zawsze znajdowałam to światełko w tunelu. Walczyłam o siebie z całych sił na ile było to możliwe. Było osłabienie po Duloksetynie, tycie po Kwetiapinie, euforia po Sertralinie, bóle głowy po Pregabalinie. ChAD jest ciężką chorobą, ale da się z nią żyć. Są jej negatywy i nie będzie to osłodzony post. Nie będę kłamać i mówić jaka ta dwubiegunówka jest łatwa do przełknięcia, absolutnie nie. Przedstawię to z czym się zmagam na co dzień, jednakże chcę powiedzieć, że chorowanie na dwubiegunowość to nie wyrok.

W depresji ludzie znają mnie jako cichą osobę,, w hipomanii jako gadatliwą osobowość. W epizodzie podwyższonego nastroju myślę jaka to ja jestem super, potrafię wiele, dosłownie, bo wszystko mi przychodzi z taką łatwością jak nigdy przedtem. Wypieram chorobę i  zapominam o depresji. Dla mnie w tym momencie nie ma już objawów i myślę sobie, po co mi te leki? Chcę je odstawić, ale coś mnie powstrzymuje przed tym czyli ta Klaudia, która myśli racjonalnie, ale zaś druga chce rozrywki i szaleństwa, w którym się zatraca. Później wszystkie one upadają na twarz. Z wesołej Klaudii nie pozostaje nic innego jak leżąca i konająca osoba. W epizodzie depresyjnym już wiem, że jestem chora i chcę umrzeć czyli mam myśli samobójcze. Chciałoby się rzec: Co to za bagno, nie ma już po co żyć. To jest tylko ta gorsza strona ChAD, bo istnieje również życie poza chorobą.

Chorując na dwubiegunówkę można mieć remisję. Wiele osób spełnia się zawodowo i próbuje czegoś nowego w życiu. Ja natomiast zajmuję się blogowaniem czyli przelewam swoje myśli na klawiaturę, a także lubię rysować. Te przedstawione hobby pomagają mi przetrwać kolejne dni, czasami wręcz zapominam o chorobie. Wiem jak ważne są leki i wam również chcę to przekazać. W tej chorobie główną rolę odgrywają rolę odgrywają one, a  reszta się toczy tak jak to w życiu bywa. Wiem, że trudno jest niektórych ludzi nimi ustabilizować i ja się wliczam również do tych osób. Wiele razy chciałam popełnić samobójstwo czyli ze sobą skończyć. Choroba bardzo mnie rujnowała i zrujnuje pewnie nieraz, jednakże wiem, że da się z nią żyć. Warto jest znaleźć sobie jakiś cel w życiu, pójść na psychoterapię, ale nie będzie to “jak ręką odjął”. Terapia bywa ciężka i trudna, wiem, bo sama na nią uczęszczam i jest ona do przeżycia, a do tego bardzo mi pomaga.

Ten wpis nie jest poradnikiem na udane życie z chorobą. Przedstawiam swoje doświadczenie z ChAD. Próbuję przekazać, że czasami warto jest spróbować czegoś nowego. Jest wiele aspektów, które nie wynikają z zaburzeń. Dopiero będąc na dobrze dobranych lekach można szukać tego celu w życiu. Jedni żyją dla swoich dzieci, innym pomaga hobby, a jeszcze inni pomocą ludziom odnajdują swoje miejsce na ziemi. Mnie na niej trzyma rodzina, przyjaciele, wierny pies, hobby i wiele innych ważnych rzeczy w moim życiu. A co Ciebie drogi czytelniku trzyma przy życiu?

Poprzedni wpis
Od euforii do diagnozy – Moja historia
Następny wpis
Moje odczucia w hipomanii

1 komentarz. Zostaw komentarz

  • Plus mojej manii? 4 psy, 3 z nich odratowane z ciężkich warunków i multum roślin doniczkowych. Mimo, że mania minęła te żywe stworzenia są, potrzebują miłości, troski i miłość odwzajemniają, każde na swój sposób. Minus manii masa długów, nie wiem gdzie i ile…
    Minus całokształtu? Szybka zmiana faz, oszaleć można, słaba reakcja na leki, brak stabilności. I jak tu siebie lubić i dopatrywać się czegoś pozytywnego w chorobie?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed


Zapisz się do Newslettera by być na bieżąco i
otrzymywać dodatkowe treści!

Menu