Maniakalne zakupy

Na samą myśl mnie skręca, że jedzie do mnie kolejna paczka. Super beztroska, mania zakupów zmienia się w wyrzuty sumienia i gdzie się podziały moje pieniądze?

Dziś wszystkie paragony podarte, rzeczy po szafkach pochowane, w których brakuje już miejsca. Niesiesz na sobie bagaż cierpień i finansowych długów. Oszczędny w uczuciach, nie bardzo ma się to do zakupów. W którym momencie żeś tyle złego sobie narobił?

Hipo/mania

Starałam się nic nie kupować, ale ta potrzeba kupowania „na już” jest nie do zniesienia. Gnębi to mnie niemiłosiernie aż danej rzeczy nie kupię. Boli mnie to, że tyle pieniędzy wydałam na różne niepotrzebne rzeczy, bo przecież w hipomanii jestem kimś i mam swoje nowe hobby na które przewalę pół wypłaty. Wyrzuty sumienia bolą niczym od nowa rozdrapywane rany, a ja z tym wszystkim jestem sama, bo to ja wydałam te pieniądze, to były moje pieniądze, nikt mi nie zwróci tych pieniędzy.

Jakże beztrosko wygląda hipomania. Uśmiech nie schodzi z twarzy, a ty jesteś wreszcie szczęśliwy, ale również pobudzony. Kolory wydają się być bardziej wyraziste, a rzeczy do kupienia są jakieś takie ciekawsze i fajniejsze. W głowie rodzi się pomysł kupienia, bo to taki super przedmiot. Ta… Później tak jest z kolejną rzeczą. Przez tą chorobę wydałam sporo swoich oszczędności i jedyne co to chciałoby się przez to teraz płakać. Pamiętam swój puzzlowy deal. Zaczęłam sprzedawać te puzzle, które ułożyłam. Czy finansowo wyszłam na zero? A skądże! Zrobiło się miejsce dla kolejnych puzzli. Niektórzy niosą na sobie bagaż finansowych długów, bo ponabierali kredytów. Najlepiej później byłoby nie czuć nic.

Mimo wszystko hipomania jest stanem pożądanym i jakże iście doskonałym. Tam nie ma miejsca na smutek. Gonitwa myśli przeplata się z kreatywnością. Działanie na pełnych obrotach sprawia, że nieraz nie nadążam za swoimi myślami, aż się gubię w tym co miałam w danej chwili zrobić. Przed oczami tylko przeglądanie sklepów internetowych i czasami klikanie „kupuję”. Na pełnych obrotach wykonuję zadania, z których jestem rozliczana. Nie ma problemu ze zrobieniem czegokolwiek, a ogarnięcie domu to już nie problem.

Koncentracja jest słaba. Trudno jest mi się skupić na czymkolwiek. Nawet pisząc tego posta jest mi ciężko. Z drugiej strony czuję coś pięknego i niesamowitego. Ta cała euforia codziennie mi towarzyszy. Nie chcę przerywać tego stanu, bo jest on iście piękny. Nadrabiam depresję. Nie widzę w tym stanie nic złego. Chcę korzystać z życia dopóki nie zmieni mi się faza i pójść na imprezę by się wyszaleć. Więcej żartuję i już nie mam lęków, bo ja po prostu dobrze się czuję.

Poprzedni wpis
Ale CzAD!
Następny wpis
Artysta z chorobą dwubiegunową

2 komentarze. Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed


Zapisz się do Newslettera by być na bieżąco i
otrzymywać dodatkowe treści!

Menu