Po pierwszej wizycie u psychiatry na NFZ czekały mnie trzy rozmowy wstępne z Panią terapeutką, a później psychoterapia również na NFZ. Stresowałam się przed pierwszą wizytą u tej Pani. Tak jakoś nie podobał mi się „wystrój” tej Poradni Zdrowa Psychicznego. Taka zwykła przychodnia nieco nieodremontowana, a przecież to szczególnie w takim miejscu pacjenci powinni czuć się bardziej komfortowo, ale wiem, że Polska psychiatria leży i nie wstaje pod względem finansowym. Pamiętajcie, 2 mld poszły na TVP, zamiast na onkologię – ***** *** , a co tu mówić o psychiatrii…
Trzy wizyty
Czekałam pod gabinetem na swoją kolej. Nagle zza ściany wyłoniła się owa pani. Niepośpiesznym krokiem szła z kluczem do gabinetu.
– Dzień dobry,
– Dzień dobry – z nieco moim zalęknieniem – dodam, że byłam wtedy w silnej depresji.
Przełożyła karteczkę na drzwiach na: NIE WCHODZIĆ i tak to się zaczęło.
W gabinecie był stolik i trzy krzesła takie jak w szkole, aż mi się przypomniały moje traumy ze szkoły. Dwa stały przy stoliku i jedno dalej. Mając tak duży wybór wybrałam te przy stoliku, obok Pani psycholog i była cisza. Patrzyłyśmy się na siebie i patrzyłyśmy. Zastanawiałam się czy to gra w „Kto ma zacząć?” , wtem rozpoczęła się rozmowa, bo odezwałam się pierwsza. Może to taki chwyt psychologiczny? Dziwnie się czułam, bo mogła chociaż zapytać co mnie do niej sprowadza. Powiedziałam, że mam objawy depresji, a ona do mnie:
– Lekarz to zdiagnozował czy sama Pani? – z oburzeniem.
Zamarłam, bo człowiek przychodzi w kryzysie emocjonalnym, a ona wyskoczyła do mnie jakbym popełniła jaką zbrodnię.
– Ale ja nie powiedziałam, że to mam depresję, tylko, że mam objawy tej choroby. – Jak już trochę ochłonęłam
Człowiek w depresji jest kruchy jak skorupka od jajka, każdy niemiły gest, podniesiony ton głosu może sprawić, że taka osoba się zamknie w sobie i będzie się bała powiedzieć cokolwiek.
Dalej toczyła się rozmowa. Standardowe pytania: Jak się nazywam? Ile mam lat? Czy mieszkam sama?, itd.
Czas minął szybko, ale wyszłam jeszcze bardziej zestresowana, bo się czułam jak na jakimś przesłuchaniu i ten wygląd gabinetu… Terapeuta patrzy na kogoś, bo poświęca temu komuś uwagę, ale ona patrzyła na mnie tak jakoś z pogardą. To dość specyficzna Pani.
Przez kolejne dwie wizyty nadal były pytania i pytania, a jedyne co mogła zaoferować to:
– Musiało być z tym Pani ciężko?
– No tak…
Amerykę odkryła.
Na ostatniej wizycie zaproponowała mi psychoterapię, zgodziłam się, bo nie miałam innego wyjścia. Kolejka to rok – dwa lata. Witamy w Polsce. Zadzwonili do mnie po prawie dwóch latach i w moje urodziny. Oznajmili, że jest miejsce, ale zrezygnowałam, bo byłam już u prywatnego psychoterapeuty, więc powiedziałam żeby ktoś inny skorzystał, bo ja już nie jestem zainteresowana. Gdybym czekała prawie dwa lata bez psychoterapii to bym chyba zwariowała bardziej lub już nie żyła. Współczuję tym, którzy mają problemy finansowe i nie mogą sobie pozwolić na prywatne leczenie.
Prywatnie
O, jaka ładna poczekalnia. Czysto, ładny wystrój i od razu człowiek się lepiej czuje. Pan terapeuta zaprosił mnie do gabinetu i podał rękę na przywitanie. Zasiedliśmy w swoich fotelach. Wystrój gabinetu też niczego sobie. No cóż, człowiek zapłaci, to ma. Rozmawialiśmy bardziej swobodnie, bo tamta Pani psycholog to się nawet nie uśmiechała i nawet pytania inaczej brzmiały, swoim doświadczeniem również terapeuta mi pod pasował. Również były trzy wizyty wstępne, ale ja wspominam je dobrze i jestem u niego na terapii już prawie rok. Przede wszystkim nie liczy się tylko wygląd gabinetu, ale przede wszystkim to jakim ktoś jest człowiekiem. Znam wiele osób, którzy z terapii na NFZ są zadowoleni. W każdym razie, lepsza taka niż żadna jeżeli komuś ona coś tam pomaga.
Moja opinia
Nie każdego stać leczyć się prywatnie i jest to jak najbardziej zrozumiałe. Nie neguję każdego psychologa/ terapeuty/lekarza pracującego na NFZ. To dobrze, że są tam specjaliści, no w końcu za coś płacimy nasze podatki. Prywatnie również można trafić na kogoś niedoświadczonego. Jednakże ja więcej leczenia psychiatrycznego na NFZ nie wybiorę, no chyba, że nie miałabym wyboru, np. szpital. Również w szpitalu można trafić na dobrych specjalistów. Według mnie więcej dobrych lekarzy, terapeutów i psychologów pracuje prywatnie ze względu na większe pieniądze i się im nie dziwię. Być w takich zawodach to trudna sztuka za, którą należy się niemałe wynagrodzenie. Psychoterapia to nie tylko rozmowa. W tym wszystkim płacimy także za szkolenia specjalistów i inne takie,, by mogli nam lepiej pomagać, to wszystko jest w cenie, bo właśnie w taki sposób oni zarabiają.


