Temat dość ważny, ale jakże na czasie. Ludzie biegną za zapasami, przestraszeni. Słabe jednostki, które we wszystko wierzą telewizji i sami sobie napędzają jeszcze większą panikę. Nabierają paliwa powodując wzrost cen. Jego nie zabraknie. Tak samo papieru i makaronów. Ciekawe czy zjedli już swój ryż sprzed dwóch lat, gdy wybuchła epidemia, a może wkradły się już do niego mole spożywcze…. Na początku tej całej epidemii zadziałała psychologia tłumu.
Psychologia tłumu to coś w rodzaju napędzania siebie nawzajem. Ludzie są impulsywni i irracjonalni. Nie widzą innych rozwiązań i są zapatrzeni sami w siebie. Podążają za jednym i nie słuchają innych, tych spoza tego tłumu. Są przekonani o swojej racji. Powstaje panika, a zarazem jeszcze większa panika. Dla tych ludzi plotki stają się rzeczywistością, a telewizja jedynym prawdziwym źródłem informacja.
Telewizja sama jeszcze bardziej to wszystko podkręca. Nie będę tutaj poruszała tematu wojny, bo to zło i szkoda mi tych ludzi, którzy są jej na żywo świadkami. Chodzi mi o ogólność przekazywania informacji. Dla telewizji liczą się wyświetlenia i nagonka. Często później przekazują informacje na przekór, ale ludzie już tego nie pamiętają. Tak jak było z tymi ludźmi, którzy niby ponieśli śmierć w wyniku koronawirusa w Bergamo, a tak naprawdę to były masowe groby z innego zdarzenia.
Ludzie zaczynają bardziej panikować i już myślą o zapasach leków. Ja robię zapas tylko po to, by nie musieć chodzić do lekarza co miesiąc po receptę skoro nie widzę potrzeby wizyty. Już nawet w dziedzinie psychiatrii ludzie zaczynają panikować. Zresztą to nie dziwne. Ci ludzie są bardziej wrażliwi na takie rzeczy. Niestety co będzie to będzie i zapasy leków przed wojną (w razie gdyby w Polsce była) nie uchronią.


