Dzień był chłodny i ponury, a ja wstałam i miałam już wszystkiego dosyć. Każdy szelest, wrzask, człowiek doprowadzał mnie do szału. Chciałam zniknąć i już nie istnieć. To był wtorek.
Miałam dość tych leków po których jest mi tylko niedobrze, a do tego te ich skutki uboczne doprowadzały mnie do szału. Podjęłam decyzję, że odstawię psychotropy. Takie postanowienie z niechęci do choroby i wszystkiego. Może był to swego rodzaju bunt przed chorobą, na którą nie mam wpływu? Pomyślałam wtedy, że to rozwiąże cały mój problem, zniknie ChAD, bo to może faramakoterapia nasila chorobę lub ja to sobie sama powoduję i siłą woli to zmienię? Takie nieco zaburzone myślenie, ale „tonący brzytwy się chwyta”. Jak się nie ma ratunku to człowiekowi na myśl przychodzą różne rzeczy, a niektóre absurdalne. To co w tamtym momencie wydawało mi się słuszną decyzją, teraz już nią nie jest. Chciałam wyrzucić wszystkie psychotropy do kosza, ale dobrze, że tego nie zrobiłam, bo bym mogła nie wytrzymać skutków ubocznych nagłego zaprzestania brania trzech leków. Moje cierpienie, by pewnie nie zniknęło, a się nasiliło.
Doszłam wtedy do wniosku, że nic już nie muszę. Podjęłam swoją jakże super decyzję, którą chciałam przekazać lekarzowi. Czekając w poczekalni pokładałam jakąś głupią nadzieję, że po swojej decyzji ChAD zniknie. W głębi duszy wiedziałam, że odstawienie leków to ślepa uliczka. Daleko na tym nie zajadę, ale chciałam sprawdzić co w tej kwestii powie psychiatra. Jednym z objawów choroby dwubiegunowej jest odstawianie leków. Ta choroba coś ma w sobie, że wielu ludzi chce odstawiać leki, bo czują się zdrowi (epizod maniakalny), albo mają dość leczenia, są zrezygnowani.
Lekarz stwierdził, że uszanuje moją decyzję, ale nie mogę ich odstawić od razu. Na pytanie „Które leki chce Pani odstawić najpierw?” powiedziałam, że już sama nie wiem. Pogubiłam się w sobie i zaczęłam płakać. Łzy mi leciały po policzkach, bo stwierdziłam, że nie ma dla mnie nadziei. Trzeba i tak odstawić Duloksetynę przez skutki uboczne (dobrze działała na psychikę, ale fizycznie nie miałam siły). Kurde, najgorzej. Jeden z leków, który bardzo pomógł, ale przez niego nie miałam siły nawet chodzić, więc teraz męczę się z objawami zmniejszania dawki Duloksetyny. Kiedy to minie… Lekarz nie był za tym bym odstawiała leki, więc też i to mi przemówiło do rozsądku. Szanowanie decyzji to jedno, a to co by się wydarzyło po mojej głupiej decyzji to drugie. Psychiatra daje wybór, ale pomaga też podjąć mimo wszystko tą lepszą decyzję.
La, la, la nic już nie robię. Kompletnie zamknęłam się w sobie. Mało rozmawiam z ludźmi, spędzam więcej czasu w samotności, chcę, by te objawy zniknęły. Nie czuję się sobą. Czuję, że nie ma nic co mogłoby mi pomóc.


