Szpital Cz. 3 – Przyjaciółka

Gdy nadchodziła ciemność byłam bardzo smutna i chciałam wracać do domu. Szpital jest ponurym miejscem. To koleżanki sprawiły, że jakoś tam przetrwałam. Nie było zbytnio co tam robić. Kolorowałam kolorowanki jedną taką super dostałam od przyjaciółki:

Ta kolorowanka nieźle mnie rozbawiła, była miłym zaskoczeniem. Sprawiła, że „od razu się uspokoiłam.” Śmiali się wszyscy, a ja nie spodziewałam się, że coś takiego jest. Przyjaciele są potrzebni do życia. Kamila, którą tutaj pozdrawiam, nieźle poprawiła mi humor. Ta paczka znaczyła dla mnie wiele. Pokazała jak jestem dla kogoś ważna. Ile wysiłku nieraz trzeba wnieść by przyjaźń przetrwała. Dostałam kredki i taką oto księgę pięknych polskich słów do kolorowania, temperówkę i jedzenie. Może to i nie stosowne wklejać tutaj tą kolorowankę, ale chcę pokazać jak ważna w życiu jest przyjaźń i te miłe zaskoczenie pokazało dlaczego warto mieć przyjaciół. Morał nie jest pt.: „Warto jest mieć przyjaciół by dostać taką kolorowankę.”, ale „Warto jest mieć przyjaciół by mieć lepsze życie i się wspierać nawzajem.” Piękny gest, który mi ona pokazała na długo pozostanie w mojej pamięci. Nawet zwykłe jedzenie i to, że mi to ona przywiozła znaczy tak bardzo dużo. Niektórzy nie mają tego szczęścia. Są sami, gubią się w sobie i płaczą bez końca. Takim ludziom z całego serca współczuję. Bliskie osoby są ważne do tego by funkcjonować.

Jaki jest cel tego wpisu?

W tej części chcę też ukazać płacz, który mi towarzyszył. Wieczorne rozmowy z mamą doprowadzały mnie do łez, bo tak bardzo chciałam iść już do domu, ale ona powtarzała mi, że co z tego jak wrócę do domu za wcześnie i dalej będzie to samo. Byłoby to bez sensu. Tęskniłam za moim psem, rodziną i przyjaciółmi.

Nie mogłam się doczekać powrotu, a ten dzień nastąpił po 3 tygodniach pobytu, który naprowadził mnie na właściwe tory. Wyszłam ustabilizowana, ale przytyłam. Musiałam odstawić Kwetiapinę, a teraz próbuję zrzucić wagę do wakacji chociażby te 15 kg. Jestem na diecie od ponad tygodnia, a już widać efekty mojego zaangażowania w to. Bardzo współczuję ludziom, którzy są na lekach, po których bardzo tyją. Ja mam to szczęście, że jakoś funkcjonuję na Arypiprazolu, Lamotryginie i Pregabalinie. Staram się, robię co mogę by móc normalnie żyć, jak chory człowiek, ale nie uwzględniając choroby we wszystkich aspektach swojego bytu na Ziemi. Prowadzę bloga, czy komuś on pomaga? Czy macie wrażenie, że czujecie to samo? Jak bardzo ta choroba boli i rujnuje życie, ale jednocześnie da się z nią żyć? Jest nieraz ciężko i wiele razy chciałam się poddać, ale coś lub ktoś sprawia, że dalej jestem na tym świecie.

Co w tym szpitalu?

Wracając do szpitala… Jest to miejsce owiane tajemnicą. Dla mnie przestało już być straszne po kilku dniach, a po przejściu z sali obserwacyjnej poczułam się bardziej swobodniej. Po wszystkich badaniach zostało mi tylko przyjmować leki, dzwonić do ludzi i czekać na wyjście. Inni zaś wolą tam przebywać, bo czują się zaopiekowani i są zabezpieczeni przed zrobieniem sobie krzywdy. Byłam na oddziale, gdzie były m.in lustra, klamki, więc nie był to pobyt w miejscu, gdzie są przypadki silnych zaburzeń psychicznych. Była większa swoboda, spotkania ze studentami. Lekarza miałam naprawdę dobrego, który zawsze był, gdy potrzebowałam z nim coś omówić, dowiedzieć się czegoś na temat leków jakie przyjmowałam. Była świetlica, w której ludzie oglądali program „Więzienie”, a ktoś się zaśmiał i powiedział, że oglądają to sami siedząc w więzieniu. Nie korzystałam z TV, nie potrzebowałam go, bo wystarczył mi telefon, kolorowanki i koleżanki. Odetchnęłam  z ulgą, gdy wróciłam do domu, bo wreszcie nikt nie wparował mi do łazienki, gdy brałam prysznic. Niestety w szpitalu psychiatrycznym nie ma zamków w łazienkach, a krzyczenie „Zajęte!” było na porządku dziennym.

Mimo wszystko nie żałuję, że podjęłam taki krok w życiu, który zmienił w nim wiele. Szpital uratował moje życie, tak było w moim przypadku. A jak wy wspominacie pobyt w takim szpitalu?

Poprzedni wpis
Moje odczucia w hipomanii
Następny wpis
Jak próbuję sobie radzić chorując na ChAD?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed


Zapisz się do Newslettera by być na bieżąco i
otrzymywać dodatkowe treści!

Menu