Szpital psychiatryczny od środka – wstęp

Piszę ten post już nie w stanie otępienia. Piszę będąc stabilna. Nie wiem dlaczego, ale ciężko mi się pisze. Mam trochę świeższe myślenie, a dłonie nie są już lodowate od obumierania całego organizmu. „Okręt mój płynie dalej… gdzieś tam…”.

Próbuję odnaleźć siebie na nowo, opisywać to co było w szpitalu psychiatrycznym. Czy ktoś jest zainteresowany przeczytaniem tychże opowieści? Działo się wiele, niestety były też smutne chwile… Szpital nie jest fajnym miejscem, ale czasami jest ratunkiem dla zranionej duszy.

Spróbowałam zawalczyć o siebie i było warto. Mimo wylanych łez w tym miejscu były też chwile radośniejsze, np. te podczas przebywania z nowymi koleżankami. Nie byłam na oddziale silnych zaburzeń psychicznych, ale zdarzali się ludzie „typowi z wariatkowa” taka smutna prawda.

Uczucie wyjścia ze szpitala i doznanie wolności jest nie do opisania. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, kilka rzeczy chciałam robić naraz, bo nie mogłam się nimi nacieszyć, a najbardziej czekałam na spotkanie z rodziną i psem, który bardzo się ucieszył na mój widok wręcz z początku nie dowierzał, że wróciłam.

Kolejna sprawa, która mnie bardzo zasmuciła to tycie po lekach. Niestety sporo przytyłam i jeden z leków idzie do odstawienia, bo apetyt po nim jest nie do opanowania. Mogłam jeść jedzenie kilogramami, a dalej byłam głodna. Istne cierpienie tak ciągle chcieć jeść. ChAD jest straszną chorobą. Większość leków na dwubiegunowość szkodzi na sprawy wagowe powodując nadmiar wody w organizmie, spowolniony metabolizm i zwiększając apetyt = powodując tycie. W Polsce da się przytyć na jedzeniu w szpitalach tylko wtedy, gdy dołączy się tego kwetiapine. Tuczący zestaw. Lek, który mi pomaga, a szkodzi jednocześnie.

Nie wiem jeszcze jak zatytułować ten artykuł, a „wielki powrót” tutaj nie pasuje. Długo się zbierałam, by móc napisać ten wpis. Ciężko jest mi zebrać myśli i chyba do końca jeszcze nie doszłam do siebie. Jakby coś jeszcze we mnie tkwiło ta część mnie w szpitalu nie może ze mnie wyjść. Szpital psychiatryczny naprawdę bywa czasem trudnym do przeżycia miejscem. Postaram się pokazać na blogu jak wygląda polski szpital psychiatryczny od środka. Do zobaczenia wkrótce.

Poprzedni wpis
Hipomaniakalni goście
Następny wpis
Szpital Cz. 1 – Mury runą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed


Zapisz się do Newslettera by być na bieżąco i
otrzymywać dodatkowe treści!

Menu