Można odstawić benzo i… Mieć w sobie niemy krzyk. Mimo to stawiać czoła codzienności. Próbować na nowo i na nowo. Jest ciężko, nie będę kłamać. Brakuje mi mojej kreatywności i mam zaburzenia koncentracji, jednakże próbuję i pokazuję innym, że człowiek może przetrwać wiele. Klaudio, wytrwaj. Ta wewnętrzna zdrowsza część mnie się przede mnie przebija. Pisanie jeszcze sprawia, że trochę potrafię się na czymś skupić, kto wie może to moje nowe hobby, które pomaga wytrwać.
Natrętne myśli samobójcze są jednym z najgorszych jakie mogą się człowiekowi przytrafić. Wyobrażając sobie własną śmierć jest mi trochę lżej, bo jest to odstępstwem od przytłaczającej codzienności. Tak się zdarza w chorobie afektywnej dwubiegunowej. No już Klaudio, znów wytrzymaj. Jeszcze nadejdą lepsze czasy, a może one już pukają do mych drzwi, które są ukryte gdzieś wewnątrz mnie.
Iście doskonała w swej codzienności przyjmuję do siebie hipomaniakalnych gości. Kreatywność, w wyobrażeniach wszystko co najlepsze, euforia, radość, siła i wrażenie, że nikt i nic mnie nie powstrzyma, a ja nie cofnę się przed niczym. Chciałoby się rzecz: Myśli uciekają, ale nadchodzą nowe, te lepsze, szybsze od pociągów w Polsce, które nie dojeżdżają na czas według rozkładu, tak więc zapraszam na mój peron. Szybko pędzę niczym Pendolino, jednakże rozkład jazdy jest nieco skomplikowany. Nie zawsze wiadomo, o której jest odjazd. Czekam na przyjazd.
200 słów w artykule to za mało tak więc piszę więcej. Bywa, że czuję się świetnie, ale też i te myśli natrętne są ze zwiększoną siłą, a ja nie potrafię ich powstrzymać, więc chcę spokoju. Kto wie, może jestem już na swojej wyspie zwaną Szczęście, na którą Convival nie ma wstępu. Nie zatrzymuję się, ja pędzę! Mamy już 270 słów, biegniemy dalej przez zaspy cierpień, ale trzymając się wzajemnie z przyjaciółmi. Może to już nie jest zwyczajnie pisany „pościk” na blogu, a pościg!
292 słowa, a ja dalej piszę, przerywam ciszę, a kartki przebijam długopisem. Nie pójdę do szpitala, bo to nie czas i pora, by się tam poddać leczeniu. Dla innych wybawienie zaś dla innych przekroczenie granic praw człowieka. Być w zamknięciu to dla mnie udręka, ale wiadomo, że komuś to pomaga i trzymam kciuki za tych ludzi, którzy w taki sposób również o siebie walczą. Lekarz i terapeuta mnie tam wysyłają, lecz ja nie chcę, bo się boję, mam strach przed tym miejscem.
373 słowa zbliżamy się do końca, ale w moim życiu nie ma jeszcze zakończenia, bo nie jest jeszcze na to czas, miejsce i pora.
396 słów…


