Jak próbuję sobie radzić chorując na ChAD?

Jest słoneczny dzień. Ludzie spacerują, a ja akurat mam na drugą zmianę do pracy. Nie lubię iść do niej na 14:00. Wolę wstać rano i później mieć z głowy ten trud.. Bardzo chciałabym robić wreszcie coś co lubię, więc jak próbuję radzić sobie na co dzień?

Jak wygląda mój dzień?

Mój dzień zaczyna się od kawy, bo powieki nie chcą się otworzyć, ale teraz mimo wszystko wstaję wcześnie z łóżka by zająć się tym co lubię i nie marnować dnia. Ta nieszczęsna praca mnie dobija wręcz. Mam jej dosyć, aż mi się przez nią żyć odechciewa. Ktoś z was ma podobnie? Słucham sobie muzyki, bo ona jeszcze bardziej mnie pobudza. Piszę do was by pokazać jak wygląda nadzwyczajne życie osoby na ChAD i obalam mity. To nie jest tak, że człowiek żyje cały czas chorobą. Hm… No może, niektórzy tak mają, ale nie ja. Próbuję poukładać swój byt na Ziemi mimo tego zaburzenia, który mi towarzyszy, zastanawiać się i szukać rozwiązań by polepszyć jakość trwania na tej planecie. W depresji myślę zaś o śmierci, w hipomanii kocham życie, a stan mieszany doprowadza mnie do szału.

Wyrównany nastrój

W wyrównanym nastroju w gry już za bardzo nie gram, ale jeżeli już się zdecyduję na to, to króluje Minecraft. Czytam też sporadycznie. Robię to co przeciętny młody człowiek tylko, że w różnym nasileniu, bo zależny jest tutaj epizod chorobowy. Jeszcze należy dodać spacery z psem. Uwielbiam to robić, a to również pomaga przetrwać epizody chorobowe, ale w depresji człowiek nie daje rady wstać, więc ta opcja odpada.

Bawię z moim czworonożnym przyjacielem i uczę go sztuczek. Chciałabym zostać trenerem psów –  to jedna z tych opcji na polepszenie swojego życia. Nie wiem czy kiedykolwiek się na nią zdecyduje, jednakże rozważam taką opcję.  Drugą opcją dotyczącą pracy jest zostanie osobą, która pisze różne teksty, chyba to najbardziej chciałabym robić.

Co teraz porabiam?

Teraz natomiast się odchudzam i zrzuciłam już 2 kg. Do wakacji mam nadzieję, że będę o wiele szczuplejsza. Życie jako osoba gruba jest ciężkie. Mam wrażenie, że odkąd po szpitalu jeszcze bardziej przytyłam to jestem bardziej leniwa i wszystko jest dla mnie trudniejsze w poruszaniu się. Lubię pisać. Mogłabym to robić bez końca. Przyjaciołom i znajomym również poświęcam swój czas. Jestem bardziej ekstrawertyczką niż introwertyczką.

Poprzedni wpis
Szpital Cz. 3 – Przyjaciółka
Następny wpis
Pożegnania nie są łatwe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed


Zapisz się do Newslettera by być na bieżąco i
otrzymywać dodatkowe treści!

Menu